Dziecko,

zakładając, że coś takiego jak skok rozwojowy istnieje, to lipiec był ich ciągiem. I zgodnie z moją zasadą, że blog jest dla mnie (a teraz też trochę dla Ciebie), a nie dla innych - nie punktuję tych wyczynów by się chwalić czy porównywać (głu-po-ta!) lecz by nie stracić tych ulotnych momentów (bo pamięć krótka, króciutka).

8 miesiąc Twego żywota, a w nim (zgodnie z chronologią, o ile nie pomieszam) :

. pełzasz (!) zwiedzasz całe mieszkanie zdzierając przy tym spód dużego (jaki on tam duży..) paluszka u stopy (to nim łapiesz równowagę), a Twoje ulubione atrakcje to wiatrak (upaaałyyyy) i kocia kuweta.

. siedzisz i to mocno, pewnie! nauczyłaś się dokładnie wtedy gdy zaczęłam się zastanawiać czy już nie powinnaś mieć tego za sobą, że trochę późno, że inne dzieci już dawno, że blablabla.

. stoisz (!!!) podparta o łóżeczko tudzież stół, krawędź wanny, kanapę i to na sztywnych, pewnych nogach, więc Twoje miejsce do spania (gdy Matka raczy Cię do niego odłożyć) obniżyło się o pięterko. szacun. i szok. zwłaszcza gdy odwróciłam się do szafy po majtki, a w tym czasie stanęłaś całkiem sama, spryciaro!

& pijesz z niekapka, wciągasz owoce z tubki, zajadasz trzy posiłki dziennie prócz mleka (faworytem oczywiście ziemnoooory i reszta z talerza Mamy), jesz paluszki, flipsy i wafle od lodów. ah, no i ulubione piętki od chleba, rogi od pizzy, brzoskwinie (najlepiej z Tatą) i ogórka podanego w całości lub pokrojonego w słupki, bez skórki (tu ukłon w stronę Babci Eli i Cioci Dagi gdyż to one pchały mnie w eksperymenty, sama z siebie bym się pewnie posikała ze strachu, że się zadławisz).

Prócz tego, z wcześniejszych osiągnięć - masz dwa zęby, dolne jedyneczki (reszta męczy, dziąsła o przedziwnych kształtach, ale nie wyłazi nic) + mówisz pięknie mama (choć częściej ulubione meme), tata, baba i nie (bez świadomości, chociaż może Cię teraz obrażam i doskonale wiesz co masz na myśli, w takim wypadku - wybacz!). Niestety nie jesteś już takim śpiochem jak dawniej. Ale rozumiem, ileż można spać gdy świat taki ciekawy.

Twoje ulubione osoby prócz rodziców (wiadomo) to.. Masza i Lupus. Śmiejesz się w głos na ich widok i nie straszne Ci ewentualne podrapanie / wylizanie. Od razu widać, że jesteś z takiej, a nie innej rodziny. Ja w Twoim wieku wyjadałam marchewkę z klatki świnki morskiej. Zwierzoluby!
ready to WEAR #1

(set został wykonany przeze mnie na stronie Polyvore.com)
Dochodzi 21. Dziecię odłożone do swojego łóżeczka (!). Próbujemy. Podejście drugie po... pół roku od pierwszego. Nie zależało mi - uwielbiam z nią spać. Jednak teraz jej mobilność się zmieniła, przeskakuje łóżko w trzech ruchach i muszę. K też już w sypialni, zaczytany w swoich głupotach. 

Kończę gotować obiad dla niego na jutro do pracy (dla siebie zrobiłam wcześniej), rozwieszam świeże pranie (pralka podpięta, luksus!), przystaję na chwilę w jeszcze pachnącej nowością łazience i nie dowierzam. Że się w końcu udało, że jest piękna (choć inna niż ta w głowie + czekamy na wielkie lustro, które ją powiększy), że w wannie stado kaczek i jedna żaba (czy to moje życie!?). Dwadzieścia-parę stopni, do tego włączony piekarnik. Cisza + debaty polityczne w TV (podchodzę do tematu sądów na chłodno), Sterta ubrań do DIY, tylko czasu brak. Jakieś chrząszcze bzykają za oknem. Zieloność. W mieszkaniu względny porządek. Ja po półgodzinnej kąpieli (whaaaaat!? nie pamiętam kiedy ostatnio spotkało mnie coś takiego). 

Błogość.